Na dobry początek- Niall
Lodnyn. Deszcz pada jak najęty. Oczywiście to nie jest dziwne. Wracasz z pracy do domu. Mokniesz w deszczu ponieważ zapomniałaś parasola. Jesteś pod domem. Jak zwykle miałaś problem ze zralezieniem kluczy. Poprzeklinałaś pod nosem i nareszcie znalazłaś. Ten dzień zdawał Ci się najgorszy, jaki mógł się trafić. Cieszył Cię tylko fakt, że w domu czeka na Ciebie Twój chłopak Niall. Weszłaś do domu i zobaczyłaś płatki czerwonych róż rozsypanych po podłodze. Zatrzasnęłaś delikatnie drzwi i od razu usłyszałaś wolniejszą, a zarazem romantyczniejszą wersję swojej ulubinej piosenki "Marry You". Oczywiście śpiewał i grała na gitarze Twoj Niall. Podążałaś czerwonym szlakiem. Doprowadził Cię on do Waszej sypialni. Weszłaś. Nialler siedział na Waszym łóżku ubrany i białą koszulkę, czarny sweterek i czarne spodnie. Na kolanach trzymał swoją gitarę. Kiedy Cię ujrzał, podbiegł do Ciebie i namiętnie pocałował. Zaraz potem zaczął "przemówienie":
- Więc [t.i] jesteśmy ze sobą już od dłuższego czasu i... - zawachał się, po czym uklękną otwierając przed tobą małe, czerwone pudełeczko w kształcie serca- Wyjdziesz za mnie?
Momentalnie się uśmiechnęłaś i rzuciłaś Mu się na szyję.
- Tak! Tak! Tak! Horan, kocham Cię!- odpowiedziałaś z entuzjazmem
-Ja Ciebie też...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz