Siemka. Chciałam Was poinformować, że w związku z tym, że w ankiecie nie bylo dużo głosów postanowiłam sama zamienić z [t.i.] na Natalie. Za wszelkie problemy z tym związane przepraszam :)
Chciałabym również polecić bloga z opowiadaniem foreveryoungonedirection-a.blogspot.com jest naprawdę świetny.
Pozdrawiam,
Mrs. Horan
niedziela, 30 grudnia 2012
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Rozdział 4
Byłam szczęśliwa jak nigdy! Kto by się nie cieszył?! Koniec końców umówił się ze mną!
-Hej, mamuś!- krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju, żeby wybrać strój.
-Cześć, córciu. Co się stało? Nie widziałam Cię takiej szczęśliwej od czasu Twoich 12- stych urodzin.
-Mamo!- usiasdłam na łóżku.- Taki jeden Liam się ze mną umówił!- nie ukrywałam szczęścia przed mamą.
-I widzę, że Cię to cieszy?- uśmiechnęła się.- Co za Liam? Gdzie idziecie? I co najważniejsze: W co się ubierzesz?
-No więc: To Liam, taki z równoległej klasy, chodzimy razem na kółko matematyczne. Idziemy do parku, a co do ostatniego pytania nie mam pojęcia...- westchnęłam.
-Przecież rano dałam Ci pieniądze! Nie poszłaś z Kate na zakupy?- zapytała po chwili.
-Nie... Zapomniałam...- zasmuciłaś się i podniosłaś telefon.- Dobra! Jesteśmy umówieni na 18.00, a jest 14.00. Dzwonię po Kate i idziemy do galerii.
-Dobrze.- pocałowała mnie w policzek, a ja wyszłam z domu.
**16.00**
Znalezienie stroju nie było trudne. Nie obeszłyśmy nawet połowy sklepów! Skandal! Wchodzimy do mnie do domu. Kate obiecała, że pomoże mi się przyszykować.
-Hej, mamo. Już jesteśmy!- krzyknęłam wchodząc do domu.
-Dzień dobry Pani [t.n.].- przywitała się z moją mamą Kate.
-Jak zakupy?- spytała mama, gdy przekroczylyśmy próg domu.-W porządku?
-Świetnie! Mam śliczną sukienkę!
**17.00**
Właśnie przebrałam się w sukienkę i pokręciłam włosy. Teraz Kate robi mi lekki makijaż.O! Właśnie skończyła! Muszę wychodzić.
**17.45**
Dotarłam do parku. Liam chyba już tam czeka.Szybko do Niego podbiegłam co w tych butach nie było proste. Brunet wstał i pocalował mnie w policzek.
-Hej, mamuś!- krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju, żeby wybrać strój.
-Cześć, córciu. Co się stało? Nie widziałam Cię takiej szczęśliwej od czasu Twoich 12- stych urodzin.
-Mamo!- usiasdłam na łóżku.- Taki jeden Liam się ze mną umówił!- nie ukrywałam szczęścia przed mamą.
-I widzę, że Cię to cieszy?- uśmiechnęła się.- Co za Liam? Gdzie idziecie? I co najważniejsze: W co się ubierzesz?
-No więc: To Liam, taki z równoległej klasy, chodzimy razem na kółko matematyczne. Idziemy do parku, a co do ostatniego pytania nie mam pojęcia...- westchnęłam.
-Przecież rano dałam Ci pieniądze! Nie poszłaś z Kate na zakupy?- zapytała po chwili.
-Nie... Zapomniałam...- zasmuciłaś się i podniosłaś telefon.- Dobra! Jesteśmy umówieni na 18.00, a jest 14.00. Dzwonię po Kate i idziemy do galerii.
-Dobrze.- pocałowała mnie w policzek, a ja wyszłam z domu.
**16.00**
Znalezienie stroju nie było trudne. Nie obeszłyśmy nawet połowy sklepów! Skandal! Wchodzimy do mnie do domu. Kate obiecała, że pomoże mi się przyszykować.
-Hej, mamo. Już jesteśmy!- krzyknęłam wchodząc do domu.
-Dzień dobry Pani [t.n.].- przywitała się z moją mamą Kate.
-Jak zakupy?- spytała mama, gdy przekroczylyśmy próg domu.-W porządku?
-Świetnie! Mam śliczną sukienkę!
**17.00**
Właśnie przebrałam się w sukienkę i pokręciłam włosy. Teraz Kate robi mi lekki makijaż.O! Właśnie skończyła! Muszę wychodzić.
**17.45**
Dotarłam do parku. Liam chyba już tam czeka.Szybko do Niego podbiegłam co w tych butach nie było proste. Brunet wstał i pocalował mnie w policzek.
-Czyli znalazłaś mój liścik?- promiennie się uśmiechnął.-Bałem się, że go nie znajdziesz.
-Znalazłam i muszę Ci powedzieć, że to słodkie z twojej strony.-zaśmiałam się.-Tylko...
-Tylko co?-przejął się
-Aaa... nic.
-Coś chciałaś powiedzieć!- wziął mnie na ręce, a ja zaśmiałam się.-Ze mnie się śmiejesz?
-Tak, a co?- nie przestawałam się śmiać.
-Bo mógłbym Cię "przez przypadek" wrzucić do fontanny!
-Nie zrobisz tego!-krzyknęłam przez śmiech.
-Właśnie, że zrobię...- zaczął opuszczać ręce w stronę wody. Miny ludzi były bezcenne!
-A masz!- krzyknęłam i chlapnęłam chłopaka. Od razu polożył mnie na ziemię.
-Tak chcesz się bawić?- chlapnął mnie. Tak zaczęła się biwa na wodę. Gdy skonczyliśmy, cali mokrzy ruszyliśmy najbliższą alejką w głąb parku. Następnie Li odprowadził mnie do domu.
********
Obiecany rozdział. xx
Mam kilka pytań:
1. Jak wam się podoba opowiadanie?
2. Co myślicie o tym, żeby [t.i.] zastąpić jakimś imieniem?
3. Jak pomysł z fontanną?
4. Co myślicie o sukience?
5. Co może wydarzyć się dalej?
~Mrs. Horan
środa, 12 grudnia 2012
Rozdział 3
-Schodź na dół, bo się spóźnisz!- krzyczała mama z kuchni.
-Już idę!- odwrzeszczałam schodząc po schodach i ubierając sweterek. -Tak, czy tak mam stu procentową frekfrencję!
-Ale to może się zmienić! Zjedz śniadanie!
-Nie. Muszę już wychodzić.- pocałowałam ją w policzek.
-Córeczko!- zawróciła mnie mama. -Ostatnio jesteś bardzo nerwowa. Czy coś się stało?- zapytała z troską.
-Nie, nic się nie stało... Ale zaraz może, jak się spóźnię.- odpowiedziałam i ruszyłaś w stronę drzwi.
-Poczekaj!- usłyszałam głos mojej mamy. -Proszę. Po szkole jedź z Kate na zakupy.- powiedziała, wręczając mi banknot.
-Dziękuję, mamuś!- odpowiedziałam i ponownie ją pocałowałam.
**Droga do szkoły**
**Myśli [t.i.]**
Jestem bardzo wdzięczna mojej mamie za to, że tak się o mnie troszczy... Ale co miałam jej powiedzieć?! "Tak mamo, coś się dzieje! Wczoraj chłopak mnie pocałował! Wiem, że to dobrze, ale on jest sławny! Nie wiem, czy dzisiaj wogóle będzie chciał się do mnie przyznać, czy się do mnie odezwie!". Bez sensu! Najgorsze jest to, że te jego oczy... Nie! Nie myślę o Nim! Nie mogę! Ale nie umiem przestać...
**Szkoła**
Minęłam próg szkoły. Niespodziewanie poczułam, że ktoś ciągnie mnie za rękę. Zanim sie obróciłam, byłam już oparta o ścianę.
-Cześć Słońce!- uśmiechnął się do mnie Li.
-Hej.- to tyle co zdążyłam powiedzieć, bo chłopak delikatnie mnie pocalował.- Myślalam, że nie będziesz się do mnie przyznawać...
-Udowodnię Ci, że będę.- powiedział mi na ucho i znów pociągnął mnie za rękę. Szliśmy przez korytarz i cały czas trzymaliśmy się za ręce. Miny szkolnych słitów były bezcenne. Gdy zadzwonił dzwonek odprowadził mnie pod moją szafkę i pocałował w policzek. następniepobiegł w stronę sali, w ktorej aktualnie rozpoczynały się lekcje.
-Już idę!- odwrzeszczałam schodząc po schodach i ubierając sweterek. -Tak, czy tak mam stu procentową frekfrencję!
-Ale to może się zmienić! Zjedz śniadanie!
-Nie. Muszę już wychodzić.- pocałowałam ją w policzek.
-Córeczko!- zawróciła mnie mama. -Ostatnio jesteś bardzo nerwowa. Czy coś się stało?- zapytała z troską.
-Nie, nic się nie stało... Ale zaraz może, jak się spóźnię.- odpowiedziałam i ruszyłaś w stronę drzwi.
-Poczekaj!- usłyszałam głos mojej mamy. -Proszę. Po szkole jedź z Kate na zakupy.- powiedziała, wręczając mi banknot.
-Dziękuję, mamuś!- odpowiedziałam i ponownie ją pocałowałam.
**Droga do szkoły**
**Myśli [t.i.]**
Jestem bardzo wdzięczna mojej mamie za to, że tak się o mnie troszczy... Ale co miałam jej powiedzieć?! "Tak mamo, coś się dzieje! Wczoraj chłopak mnie pocałował! Wiem, że to dobrze, ale on jest sławny! Nie wiem, czy dzisiaj wogóle będzie chciał się do mnie przyznać, czy się do mnie odezwie!". Bez sensu! Najgorsze jest to, że te jego oczy... Nie! Nie myślę o Nim! Nie mogę! Ale nie umiem przestać...
**Szkoła**
Minęłam próg szkoły. Niespodziewanie poczułam, że ktoś ciągnie mnie za rękę. Zanim sie obróciłam, byłam już oparta o ścianę.
-Cześć Słońce!- uśmiechnął się do mnie Li.
-Hej.- to tyle co zdążyłam powiedzieć, bo chłopak delikatnie mnie pocalował.- Myślalam, że nie będziesz się do mnie przyznawać...
-Udowodnię Ci, że będę.- powiedział mi na ucho i znów pociągnął mnie za rękę. Szliśmy przez korytarz i cały czas trzymaliśmy się za ręce. Miny szkolnych słitów były bezcenne. Gdy zadzwonił dzwonek odprowadził mnie pod moją szafkę i pocałował w policzek. następniepobiegł w stronę sali, w ktorej aktualnie rozpoczynały się lekcje.
Otworzyłam szafkę, z której wypadła mała karteczka. Podnioslam ją i odczytałam "Hej Skarbie. Może wybierzemy się gdzieś dziś wieczorem. Co ty na to? Czekam w parku przy fontannie o 18.00. Liam xx.". Nie wytrzymam! On chce się ze mną spotkać! Aaaaaaaaaa! Ok! Wszystko ok! Muszę lecieć do domu!
*****************
Ok. Dzisiaj mam tyle. Co o tym sądzicie? Jak pójdzie dobrze to jeszcze dzisiaj dodam kolejny. Chciałabym też strasznie podziękować Martuś Styles. Tylko ty to czytasz i bardzo Ci za to dziękuję. xx
~Mrs. Horan
Subskrybuj:
Posty (Atom)

