-Hej, mamuś!- krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju, żeby wybrać strój.
-Cześć, córciu. Co się stało? Nie widziałam Cię takiej szczęśliwej od czasu Twoich 12- stych urodzin.
-Mamo!- usiasdłam na łóżku.- Taki jeden Liam się ze mną umówił!- nie ukrywałam szczęścia przed mamą.
-I widzę, że Cię to cieszy?- uśmiechnęła się.- Co za Liam? Gdzie idziecie? I co najważniejsze: W co się ubierzesz?
-No więc: To Liam, taki z równoległej klasy, chodzimy razem na kółko matematyczne. Idziemy do parku, a co do ostatniego pytania nie mam pojęcia...- westchnęłam.
-Przecież rano dałam Ci pieniądze! Nie poszłaś z Kate na zakupy?- zapytała po chwili.
-Nie... Zapomniałam...- zasmuciłaś się i podniosłaś telefon.- Dobra! Jesteśmy umówieni na 18.00, a jest 14.00. Dzwonię po Kate i idziemy do galerii.
-Dobrze.- pocałowała mnie w policzek, a ja wyszłam z domu.
**16.00**
Znalezienie stroju nie było trudne. Nie obeszłyśmy nawet połowy sklepów! Skandal! Wchodzimy do mnie do domu. Kate obiecała, że pomoże mi się przyszykować.
-Hej, mamo. Już jesteśmy!- krzyknęłam wchodząc do domu.
-Dzień dobry Pani [t.n.].- przywitała się z moją mamą Kate.
-Jak zakupy?- spytała mama, gdy przekroczylyśmy próg domu.-W porządku?
-Świetnie! Mam śliczną sukienkę!
**17.00**
Właśnie przebrałam się w sukienkę i pokręciłam włosy. Teraz Kate robi mi lekki makijaż.O! Właśnie skończyła! Muszę wychodzić.
**17.45**
Dotarłam do parku. Liam chyba już tam czeka.Szybko do Niego podbiegłam co w tych butach nie było proste. Brunet wstał i pocalował mnie w policzek.
-Czyli znalazłaś mój liścik?- promiennie się uśmiechnął.-Bałem się, że go nie znajdziesz.
-Znalazłam i muszę Ci powedzieć, że to słodkie z twojej strony.-zaśmiałam się.-Tylko...
-Tylko co?-przejął się
-Aaa... nic.
-Coś chciałaś powiedzieć!- wziął mnie na ręce, a ja zaśmiałam się.-Ze mnie się śmiejesz?
-Tak, a co?- nie przestawałam się śmiać.
-Bo mógłbym Cię "przez przypadek" wrzucić do fontanny!
-Nie zrobisz tego!-krzyknęłam przez śmiech.
-Właśnie, że zrobię...- zaczął opuszczać ręce w stronę wody. Miny ludzi były bezcenne!
-A masz!- krzyknęłam i chlapnęłam chłopaka. Od razu polożył mnie na ziemię.
-Tak chcesz się bawić?- chlapnął mnie. Tak zaczęła się biwa na wodę. Gdy skonczyliśmy, cali mokrzy ruszyliśmy najbliższą alejką w głąb parku. Następnie Li odprowadził mnie do domu.
********
Obiecany rozdział. xx
Mam kilka pytań:
1. Jak wam się podoba opowiadanie?
2. Co myślicie o tym, żeby [t.i.] zastąpić jakimś imieniem?
3. Jak pomysł z fontanną?
4. Co myślicie o sukience?
5. Co może wydarzyć się dalej?
~Mrs. Horan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz