piątek, 12 kwietnia 2013

#2 Obawy

 Ten rozdział dedykuje mojej przyjaciółce która obchodzi dzisiaj urodziny : *

~ Alex ~
Londyn czemu akurat tam ?! Czemu teraz ?!    Te pytania zajmowały moje myśli.  Kurna, a nie pomyśleli o moim życiu ?! Co ze szkołą, z Maksem, z Wiką ? Rozpłakałam się po raz siódmy tego wieczoru. Postanowiłam że będę silna, będę cieszyć się życiem. No, muszę dowiedzieć się jeszcze kiedy wyjeżdżamy i do kogo, bo chyba nie będziemy wynajmować mieszkania. Położę się bo zaraz umrę, albo wypłacze oczy. No rzeczywiście pięknie to ujęłam. Postanowiłam że mu nie odpiszę, chociaż serce pękało mi na coraz mniejsze kawałeczki. Zasnęłam. Nie spałam jednak za dobrze, za dużo emocji jak na mnie. Przeszedł ranek, nareszcie. Nie chciało mi się ogarniać mojego wyglądu, choć przyznam wyglądałam strasznie. Postanowiłam też że nie pójdę dzisiaj do szkoły, umarłabym tam. Z przemęczenia i z żalu. Zeszłam na dół, trudno nazwać to zejściem, bo jak zwykle musiałam w coś uderzyć. Tym razem była to głowa, moje czerwone czoło wciąż pulsowało gdy przygotowywałam sobie śniadanie. Tak, tosty z serem były najlepszym rozwiązaniem.
~ Harry ~
Za nie cały tydzień ma przyjechać daleka kuzynka Louisa. Mam nadzieję że poczucie humoru mają podobne. Do mojego pokoju wparował Niall. Jak zwykle z wielkim bananem na twarzy. Z czego on się tak cieszy ?!
- Zaczaruję ją swoim Irlandzkim akcentem.- Powiedział, poprawiając palcem swoje idealne brwi.
- Niall, chyba nic dzisiaj nie jadłeś, bo bredzisz!- Powiedziałem szyderczo i rzuciłem w niego idealnie białą poduszką. Blondyn dostał prosto w twarz, zaskoczony tym podskoczył, co wywołało u mnie wybuch nie opanowanego śmiechu. Chłopak z grymasem podniósł przedmiot i mi oddał. Tak zaczęła się wojna.
Trwało to jednak chwile, gdy Louis wpadł do pomieszczenia jak burza.
- Wy się tu świetnie bawicie a ja tu wariuje!- Krzyczał to chodząc tam i z powrotem.
- A jak będzie .. no wiecie... . - Prawie wykrzyczał to zdanie. Najwyraźniej przywołany krzykami Louisa Zayn, znalazł się w drzwiach mojego pokoju.
- Louis znowu histeryzujesz.- Powiedział opierając się ramieniem o futrynę. - Jak będzie nudna to ją rozkręcę.- Poruszył śmiesznie swoimi czarnymi brwiami . Louis wpadł w furię słysząc wypowiedź Zayna, i tak rozpętał gonitwę po całym domu. Położyłem się na łóżku - Sam nie wiem już co o tym myśleć!

Postanowiłam że nazwę bohaterów więc:
Główna bohaterka to - Alex ~Mrs. Horan pomagała mi w wyborze.
Chłopak Alex - Max
Przyjaciółka - Wiktoria

No resztę to się już domyślicie, Wiadomo chyba kto to Harry i wg.

Mam nadzieję że się podoba : D Aha i mam do was prośbę, jeśli czytacie to komentujcie moje opowiadania i reszty. Bo daje nam to wielką satysfakcję i zachęca do pisania : D
 
Wika sto lat grzybie : *
Pozdrawiam i buziaki  ~ Mrs. Styles

poniedziałek, 18 marca 2013

Hejoł część 1.

Jest to mój pierwszy wpis i wg.    Mam nadzieję że wam się   spodoba : D 

Miałaś zajebiste życie, właśnie miałaś!

Miałaś przyjaciół, chłopaka, dobre oceny i dobrą opinię. Właściwie spełniały się twoje marzenia, ale realizując je traciłaś dotychczasowe życie.
Zacznijmy od początku . Pewnego dnia twoi rodzice oznajmili ci że przeprowadzacie się do Londynu.                  
Skąd taki pomysł ? Ponieważ w Polsce, jak wiadomo brakuje pracy, za to w Anglii jest wiele możliwości dotyczące tego tematu.
-Jasne rozpierdolcie mi życie ! -Zaczęłaś krzyczeć na cały dom.- Nienawidzę was!
Wpadłaś do swojego pokoju jak burza, zaczęłaś rzucać rzeczami które wpadły ci w ręce. W końcu w twoich rękach znalazło się zdjęcie waszej paczki, osunęłaś się po ścianie i zaczęłaś płakać. Płakałaś gorzkimi łzami, uświadomiłaś sobie że już nigdy nie zobaczysz przyjaciół, swojego chłopaka. Chłopaka który kocha cię nad życie.  - Jak ja mu to powiem ?!-mówiłaś w myślach. 
Do pokoju weszła twoja mama,  kucnęła przed tobą mówiąc:
- [t.i.] wiem że zniszczymy twoje życie, ale nie mamy innego wyboru. - na chwilę zamilkła - Ale ułożysz sobie życie na nowo, może nawet leprze życie niż dotychczas. Nie mogłaś nic powiedzieć przez głośne szlochanie, które wydobywało się z twoich ust.
-Jakoś to będzie kochanie- pocałowała cię  w policzek i wyszła.
Po 10 min. wstałaś i przeniosłaś się na łóżko. Leżałaś tak przez dłuższy czas, wpatrując się uparcie w punkt na białym suficie. Z zamyślenia wyrwał cię SMS . [I.t.ch.]- Dobranoc Kochanie :*. Po twoim policzku popłynęła łza.                                        

 Nie spodziewałam się że będzie to takie krótkie!  *0*  Ale postaram się żeby inne rozdziały były dłuższe.
~ Mrs. Styles

niedziela, 3 marca 2013

Hej !

          Witam, jestem tu nowa .  Nazywam się Weronika-Mrs. Styles i mam nadzieję że mnie  polubicie . Będę starać się systematycznie dodawać posty jeśli facebook nie pochłonie mnie bez reszty, buziaczki    ~ Mrs. Styles    :*                                         

Mrs. Styles

Siemka, dziś chciałabym Wam przedstawić nową autorkę. Jest to Weronika. Mam nadzieję, że jak najszybciej doda jakiegoś imagina. 


Buziaki,
Mrs. Horan

czwartek, 10 stycznia 2013

Imagin

Siemka! Dzisiaj mam dla Was imagina :D.

***


„Miłości nie spotyka się codziennie”
 
To było piękne uczucie. No właśnie. Było. To może zabrzmi banalnie, ale jest prawdziwe. Sens miał każdy gest, każdy dotyk, każde „Kocham Cię”. To, gdy ich dłonie łączyły się w jedną całość oraz, gdy to samo działo się z ich ustami. Dla niektórych może to wydaje się normalne, ale nie dla Nich. Znali się od dziecka. Wspólne zabawy w chowanego, czy berka sprawiały im wielką radość. Dorastali w swoim towarzystwie, zwierzali się sobie, pomagali, wydawało się, że będą razem na zawsze.
 
Nieco zdenerwowany siedemnastolatek wszedł na scenę, przedstawił się i zaczął śpiewać. W Jego głosie słychać było nerwy. Ona stała za kulisami i trzymała za Niego kciuki. Sposób, w jaki śpiewał wzruszał ją. On, za każdym razem kiedy zdenerwował się bardziej niż przedtem czule na Nią patrzył, co przyprawiało ją o gęsią skórkę. Skończył. Słowa, które usłyszał od jurorów przyjął z niedowierzaniem. Usłyszał trzy razy „tak”. Ona wbiegła na scenę i rzuciła mu się na szyję.”Kocham Cię”- szepnął jej do ucha.
 
Tak mijał czas, powstało One Direction, a ona poszła w odstawkę. Po pewnym czasie postanowiła, że nie ma sensu dalej tego ciągnąć. Rozstali się. Zayn zdawał się o tym nie myśleć, zaś ona bardzo to przeżywała. W głębi serca dalej go kochała. Teraz One Direction są już sławni, ale ona dalej widzi w Nim tego chłopca, z którym kiedyś bawiła się w piaskownicy. To może i głupie, ale ona za Nim tęskniła. Kilka razy próbowała odebrać sobie życie, ale zawsze ktoś ją powstrzymywał. Próbowała też tego pamiętnego dnia.
 
Był wieczór, padał deszcz. Siedziała na parapecie z kubkiem gorącej herbaty i obserwowała krople, ścigające się w dół szyby. Myślała. Myślała, jak zwykle o Nim. Co by było, gdyby wtedy nie była tak pochopna? Czy teraz byliby szczęśliwi? Miała dość. Odłożyła kubek i już miała udać się do łazienki, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Wahała się, czy otwierać, jednak udała się w stronę drzwi. Tak. Stał tam On. Tylko nie ten sławny Zayn Malik z One Direction. Stał tam Zayn, jej najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, pierwszy chłopak. Nie wiedziała co powiedzieć. „Co ty tu robisz?”- wydusiła. On cały przemoczony uśmiechnął się do Niej. „Myślisz, że o Tobie zapomniałem?”- przybliżył się i znów splótł ich dłonie. Ona popatrzyła na nie, a następnie na czekoladowe oczy bruneta, w których momentalnie się zatraciła. O taką magię chodziło mi, gdy pisałam pierwszy akapit. „Przecież my już nie jesteśmy…”- nie dokończyła ponieważ Zayn momentalnie złączył ich usta w delikatnym pocałunku. „Tęskniłam…”- westchnęła i wtuliła się w chłopaka. Po jej policzku zaczęły spływać pojedyncze łzy. Trwali tak, nie zważając na deszcz, który zdążył przemienić się w prawdziwą ulewę. To cudowne uczucie znów powróciło.
 
To może i głupie, ale musimy pamiętać, że miłości nie spotyka się codziennie. W tej historii wszystko kończy się szczęśliwie, ale jeśli miłość się pojawi, musimy o nią dbać i ją pielęgnować.

***

To mój pierwszy imagin w takim stylu. Mam nadzieję, że się podoba. Piszcie w komentarzach :D.

~Mrs. Horan

niedziela, 30 grudnia 2012

Informacja

Siemka. Chciałam Was poinformować, że w związku z tym, że w ankiecie nie bylo dużo głosów postanowiłam sama zamienić z [t.i.] na Natalie. Za wszelkie problemy z tym związane przepraszam :)

Chciałabym również polecić bloga z opowiadaniem foreveryoungonedirection-a.blogspot.com jest naprawdę świetny.

Pozdrawiam,
Mrs. Horan

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział 4

Byłam szczęśliwa jak nigdy! Kto by się nie cieszył?! Koniec końców umówił się ze mną!
-Hej, mamuś!- krzyknęłam i pobiegłam do swojego pokoju,  żeby wybrać strój.
-Cześć, córciu. Co się stało? Nie widziałam Cię takiej szczęśliwej od czasu Twoich 12- stych urodzin.
-Mamo!- usiasdłam na łóżku.- Taki jeden Liam się ze mną umówił!- nie ukrywałam szczęścia przed mamą.
-I widzę, że Cię to cieszy?- uśmiechnęła się.- Co za Liam? Gdzie idziecie? I co najważniejsze: W co się ubierzesz?
-No więc: To Liam, taki z równoległej klasy, chodzimy razem na kółko matematyczne. Idziemy do parku, a co do ostatniego pytania nie mam pojęcia...- westchnęłam.
-Przecież rano dałam Ci pieniądze! Nie poszłaś z Kate na zakupy?- zapytała po chwili.
-Nie... Zapomniałam...- zasmuciłaś się i podniosłaś telefon.- Dobra! Jesteśmy umówieni na 18.00, a jest 14.00. Dzwonię po Kate i idziemy do galerii.
-Dobrze.- pocałowała mnie w policzek, a ja wyszłam z domu.

**16.00**

Znalezienie stroju nie było trudne. Nie obeszłyśmy nawet połowy sklepów! Skandal! Wchodzimy do mnie do domu. Kate obiecała, że pomoże mi się przyszykować.
-Hej, mamo. Już jesteśmy!- krzyknęłam wchodząc do domu.
-Dzień dobry Pani [t.n.].- przywitała się z moją mamą Kate.
-Jak zakupy?- spytała mama, gdy przekroczylyśmy próg domu.-W porządku?
-Świetnie! Mam śliczną sukienkę!

**17.00**

Właśnie przebrałam się w sukienkę i pokręciłam włosy. Teraz Kate robi mi lekki makijaż.O! Właśnie skończyła! Muszę wychodzić.

**17.45**

Dotarłam do parku. Liam chyba już tam czeka.Szybko do Niego podbiegłam co w tych butach nie było proste. Brunet wstał i pocalował mnie w policzek.
-Czyli znalazłaś mój liścik?- promiennie się uśmiechnął.-Bałem się, że go nie znajdziesz.
-Znalazłam i muszę Ci powedzieć, że to słodkie z twojej strony.-zaśmiałam się.-Tylko...
-Tylko co?-przejął się
-Aaa... nic.
-Coś chciałaś powiedzieć!- wziął mnie na ręce, a ja zaśmiałam się.-Ze mnie się śmiejesz?
-Tak, a co?- nie przestawałam się śmiać.
-Bo mógłbym Cię "przez przypadek" wrzucić do fontanny!
-Nie zrobisz tego!-krzyknęłam przez śmiech.
-Właśnie, że zrobię...- zaczął opuszczać ręce w stronę wody. Miny ludzi były bezcenne!
-A masz!- krzyknęłam i chlapnęłam chłopaka. Od razu polożył mnie na ziemię.
-Tak chcesz się bawić?- chlapnął mnie. Tak zaczęła się biwa na wodę. Gdy skonczyliśmy, cali mokrzy ruszyliśmy najbliższą alejką w głąb parku. Następnie Li odprowadził mnie do domu.

********
Obiecany rozdział. xx

Mam kilka pytań:
1. Jak wam się podoba opowiadanie?
2. Co myślicie o tym, żeby [t.i.] zastąpić jakimś imieniem?
3. Jak pomysł z fontanną?
4. Co myślicie o sukience?
5. Co może wydarzyć się dalej?

~Mrs. Horan