***
„Miłości nie spotyka
się codziennie”
To
było piękne uczucie. No właśnie. Było. To może zabrzmi banalnie, ale jest
prawdziwe. Sens miał każdy gest, każdy dotyk, każde „Kocham Cię”. To, gdy ich
dłonie łączyły się w jedną całość oraz, gdy to samo działo się z ich ustami.
Dla niektórych może to wydaje się normalne, ale nie dla Nich. Znali się od
dziecka. Wspólne zabawy w chowanego, czy berka sprawiały im wielką radość.
Dorastali w swoim towarzystwie, zwierzali się sobie, pomagali, wydawało się, że
będą razem na zawsze.
Nieco zdenerwowany siedemnastolatek wszedł na
scenę, przedstawił się i zaczął śpiewać. W Jego głosie słychać było nerwy. Ona
stała za kulisami i trzymała za Niego kciuki. Sposób, w jaki śpiewał wzruszał
ją. On, za każdym razem kiedy zdenerwował się bardziej niż przedtem czule na Nią
patrzył, co przyprawiało ją o gęsią skórkę. Skończył. Słowa, które usłyszał od
jurorów przyjął z niedowierzaniem. Usłyszał trzy razy „tak”. Ona wbiegła na
scenę i rzuciła mu się na szyję.”Kocham Cię”- szepnął jej do ucha.
Tak mijał czas, powstało One Direction, a ona
poszła w odstawkę. Po pewnym czasie postanowiła, że nie ma sensu dalej tego
ciągnąć. Rozstali się. Zayn zdawał się o tym nie myśleć, zaś ona bardzo to
przeżywała. W głębi serca dalej go kochała. Teraz One Direction są już sławni,
ale ona dalej widzi w Nim tego chłopca, z którym kiedyś bawiła się w
piaskownicy. To może i głupie, ale ona za Nim tęskniła. Kilka razy próbowała
odebrać sobie życie, ale zawsze ktoś ją powstrzymywał. Próbowała też tego
pamiętnego dnia.
Był wieczór, padał deszcz. Siedziała na
parapecie z kubkiem gorącej herbaty i obserwowała krople, ścigające się w dół
szyby. Myślała. Myślała, jak zwykle o Nim. Co by było, gdyby wtedy nie była tak
pochopna? Czy teraz byliby szczęśliwi? Miała dość. Odłożyła kubek i już miała
udać się do łazienki, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Wahała się, czy
otwierać, jednak udała się w stronę drzwi. Tak. Stał tam On. Tylko nie ten
sławny Zayn Malik z One Direction. Stał tam Zayn, jej najlepszy przyjaciel z
dzieciństwa, pierwszy chłopak. Nie wiedziała co powiedzieć. „Co ty tu robisz?”-
wydusiła. On cały przemoczony uśmiechnął się do Niej. „Myślisz, że o Tobie
zapomniałem?”- przybliżył się i znów splótł ich dłonie. Ona popatrzyła na nie,
a następnie na czekoladowe oczy bruneta, w których momentalnie się zatraciła. O
taką magię chodziło mi, gdy pisałam pierwszy akapit. „Przecież my już nie
jesteśmy…”- nie dokończyła ponieważ Zayn momentalnie złączył ich usta w
delikatnym pocałunku. „Tęskniłam…”- westchnęła i wtuliła się w chłopaka. Po jej
policzku zaczęły spływać pojedyncze łzy. Trwali tak, nie zważając na deszcz,
który zdążył przemienić się w prawdziwą ulewę. To cudowne uczucie znów
powróciło.
To może i głupie, ale musimy pamiętać, że
miłości nie spotyka się codziennie. W tej historii wszystko kończy się
szczęśliwie, ale jeśli miłość się pojawi, musimy o nią dbać i ją pielęgnować.
***
To mój pierwszy imagin w takim stylu. Mam nadzieję, że się podoba. Piszcie w komentarzach :D.
~Mrs. Horan
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz